niedziela, 1 stycznia 2012

.Działo to się 12 lipca w 1985r...Żyła wtedy mała 12-
letnia
Hania.Pewnego dnia tak jak zwykle zaszła do sąsiada po
psy które
dziewczynka codziennie wyprowadzała na dwór...Pan Marek
 bardzo sie z
tego cieszył miał wtedy mniej obowiązków...Kiedy
dziewczynka wróciła d
 domu zobaczyła mamę lezaca na ziemi cała zakrwawioną
przestraszyła
 sie i zaczeła płakac wtedy przyszedł jej ojczym który
oskarżyl ją o to
ze zabiła własna matkę od tego czasu bił jąi katował
dziewczynka miała
dośc zycia co noc słyszała głos matki który wołał ją do
siebie...W końcu
dziewczynka ustała na parapet spojrzała w dół i skoczyła z
 okna...Po
pewnym czasie ukazały się panu Markowi mama Hani oraz
sama
ona...Przestraszył się bo przecież one nie żyły...Potem
spostrzegł ze nie
 ma psów i nagle zobaczył karteczkę na lodówce na której
 pisało
      Niech pan się nie martwi zaraz je przyprowadzę.!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz