piątek, 6 stycznia 2012


12.04.1986 rok .

Anna córka Sniela miała straszne dzieciństwo . Ojciec i Matka ( Sniel i Mari) nie żyli . Ania miała teraz 20 lat i przyjechała na wakację do domu dzieciństwa ,bo kto wie może "znajdzie" coś ciekawego? Kiedy Anna weszła do domu odrazu poczuła odór i wyczuła złą i dziwną atmosferę . Przestraszyła się nie na żarty ,chociaż nie była bojaźliwa . Weszła na górę i o dziwo drzwi do sypialni były otwarte . Było to dziwne ,bo przecież kiedy uciekała z domu wszystko pozamykała a nikt tu po niej nie mieszkał . Anna weszła do sypialni i zobaczyła ,że na lustrze jest napisane krwią "Gdzie jesteś córciu? Dołącz do nas!"

Przestraszona Anna wybiegła z domu i w wielkim pędzie pomknęła do lasu . Wbiegła na jakąś polankę,której nie pamiętała .

Nagle zobaczyła przed sobą bladą kobietę ,poznała w niej swoją matkę lecz ona nadal była młoda !

-Myślałam ,że umarłaś mamo !

-Nie umarłam ! Czekałam na ciebie a ty uciekłaś ! Jak mogłaś mi to zrobić?!

-Nie wiedziałaaa...-Nie zdążyła do kończyć ,bo kobieta wbiła jej ostre paznokcie w serce i je wyjęła ...

Parę dni później w gazetach pisało "W lesie znaleziono Martwą Kobietę ,która sama zabiła się wydłubując sobie serce" !

Ale nikt do tej pory nie wpadł ,że dom koło lasu może oznaczać śmierć ...

poniedziałek, 2 stycznia 2012

KOT.

Była ciemna gwiaździsta noc. Ania tej nocy była sama w domu ponieważ jej rodzice pojechali do pobliskiej miejscowości na wesele. Miała ona w domu dwa kotki które zawsze w nocy hałasowały dlatego Ania czuła się z nimi bezpiecznie. Do 22:50 oglądała telewizję później postanowiła się wykąpać i pójść spać. Gdy położyła się do łóżka rozglądnęła się jeszcze raz dookoła i upewniła że kotki są razem z nią. Leżała w łóżku lecz nie mogła zasnąć. Coś nie dawało jej spokoju lecz chciała za wszelką cenę zasnąć. Tej nocy jak żadnej innej koty były dziwnie spokojne i nie było ich słychać. Zawołała kici kici i obydwa przyleciały pogłaskała je po grzbiecie i odwróciła się na drugi bok. Nagle usłyszała szuranie po podłodze lecz nie przestraszyła się ponieważ ten dźwięk nie był jej obcy , to na pewno jej kotek bawił się czymś w kuchni. Lecz ciągle słyszała to samo. Usiadła na łóżku i zawołała jeszcze raz kici kici i ku jej zdziwieniu kotki siedziały na półce obok jej łóżka. Przestraszyła się, teraz już wiedziała że to co słyszy to nie koty popatrzyła się na nie, lecz były dziwnie spokojne. Bała się nawet odwrócić w stronę drzwi. Lecz wyszła z pokoju i cicho stała za drzwiami kuchennymi. Na kafelkach gdzie stała, obok jej stopy zobaczyła małe plamki krwi zaczęła za nimi iść. Na futrynie drzwi zobaczyła powieszonego swojego kotka a na dole jego krwią było napisane : "Gdy zobaczysz ślady krwi nigdy nie idź w ich stronę bo to co się później stanie od twojego czynu zależeć będzie..." Dziewczynka wystraszona wybiegła z domu lecz światło nie działało, wróciła się do domu po latarkę, nie mogła jej znaleźć coś ją tknęło jednak, by zajrzeć jeszcze raz do pokoju... zobaczyła a tam obydwa kotki siedziały na półce tak jak dawniej i się przyglądały jej i zarazem też co chwilę patrzyły w podłogę obok drzwi. Już nie wiedziała który kot jest jej, już nie mogła się nawet nad tym zastanawiać ponieważ była taka zdenerwowana że nie mogła nawet znaleźć latarki... spojrzała ostatni raz w podłogę pod szafą... zobaczyła krew zaczęła się wpatrywać, już chciała iść i spojrzała na kotki dwa jak dawniej siedziały na półce ale na lampie wisiał drugi na dole było napisane : "Plamy krwi niech nigdy nie przykłówają twojej uwagi, nie zapominaj o sprawach ważnych dla siebie..." Dziewczynka wybiegła z domu i od tamtej pory nikt nie wiem kim ona jest kim była i co się jej stało że zamknęła się w sobie... a jej rodzice nie zjawili się na weseli i nigdy ich nie odnaleziono..


 

Sisi była nowa w gimnazjum i dotarła w 2 klasie, nie było jej łatwo się dostosować do nowej szkoły. Nikt do niej nie gadał czóła się jakby była nie widzialna. Jak przyszła do szkoły na drugi dzień, znalazła liścik w jej ławke. <bardzo mi się podobasz>, pisało. Sisi myślała że robią jej żarciki, ale następnego dnia znalazła nowy liścik: <chce lepiej cię poznać>. Sisi pomyślała chwilke i postanowiła zostawić liścik żeby wiedzieć jak się nazywa nieznajomy. Ale on nie napisał swego imienia, ale za to zostawiał liściki bardziej romantyczne. Sisi już się wkurzyła że co dzień znajdowała nowy liścik w jej ławce!!!Cały czas zastanawiała się kto to mógł być, A więc Sisi zostawiła znowu liścik, No to chłopak skósił się żeby powiedzieć jej swoje imię: Paweł Lobiński. Ale jej te imię nie przypominało nic. Więc poszła do gabinetu dyrektora by spytać do jakiej klasy chodzi ten Paweł. Ciarki przeszły jej kiedy usłyszała co jej mówi dyrektor:
-Pawła już nie ma, miał wypadek samochodowy kiedy jechał do Francji z rodzicami, to się stało już dawno dawno.
No to ona pobiegła szybko do swojej klasy i znów pisało coś od Pawła. <musze cię zostawić pare dni, jade z mojimi rodzicami do Francji. Jak wróce chce cię zobaczyć, Pa.      Paweł>
Alicja miała prawie tydzień że nie mogła zamknąć oka. Sąsiedzi z góry wszystkie nocy włanczali muzyke bardzo głośno, Więc tak było nie możliwe spać!!! Wypróbowała już wszystko: Robiła hałasy zmiotką, zostawiała im liściki pod dzwiami. Nawet próbowała gadać z nimi, ale  rano nie znajdywała  ich w domu a w nocy wstyd jej było iść. Ona nie chciała być pokucona ze swoimi sąsiadami, ale te hałasy,te dzwięki które robili. Już była szalona! Jak była już trzecia noc, już umiała na pamięć całą tą muzyke. Jak to opowiedziała rodzicą , oni jej odpowiedzieli że nie słyszeli nic. Alicja postanowiła iść pogadać z administratorem domu. Opowiedziała mu całą historie, ale on jej powiedział: <o jakich sąsiadach mówisz?>. <O tych z góry> <ci z 3 C!> powiedziała ona. <Ale to jest ne możliwe dziewczynko. Już 10 lat nie mieszka nikt w 3 C>.

niedziela, 1 stycznia 2012

W ulewną noc pewna dziewczyna wracała samochodem do domu. Krople rzęsistego deszczu bębniły o dach jej samochodu i ściekały strumieniami po szybach, wiatr zawodził na zewnątrz a ona przemierzała samochodem drogę pośród gęstych lasów. Wkrótce miała rozpętać się prawdziwa burza. Usłyszała już pierwsze, stłumione odgłosy grzmotów, gdy nagle spiker radiowy przerwał audycję muzyczną by nadać komunikat o niebezpiecznym psychopacie który uciekł z pobliskiego zakładu psychiatrycznego. Dokonał on wcześniej kilku brutalnych morderstw, toteż spiker poważnym tonem pouczył słuchaczy, by ci zamknęli się w swych domach, dopóki policja nie złapie uciekiniera. Dziewczyna zdołała jeszcze przejechać paręset metrów po tym komunikacie, gdy nagle jej auto zaczęło powoli zwalniać i się zatrzymywać…skończyła jej się benzyna! Przerażona dziewczyna wpadła w panikę, gdy nagle tuż za drzewami ujrzała małą stację benzynową i sklepik. Włączyła rezerwę i udało jej się resztkami paliwa wtoczyć wóz na betonowy podjazd. Otworzyła drzwi i wysunęła się z samochodu wprost w mroźny, niemiłosiernie siąpiący deszcz. Zatankowała bak do pełna i szybkim krokiem udała się do sklepiku, by zapłacić za benzynę. Otworzyła drzwi i weszła do mrocznego, oświetlonego zaledwie jedną, psującą się jarzeniówką pomieszczenia. „Zatankowałam i chciałabym zapłacić za benzynę!” zawołała dziewczyna, gdyż pomieszczenie było zupełnie puste. Poczekała chwilę, lecz nie usłyszała żadnej odpowiedzi…Postąpiła kilka kroków naprzód, w kierunku obskurnych drzwi prowadzących na zaplecze. Podeszła do nich i delikatnie nacisnęła klamkę…drzwi skrzypnęły i powoli się uchyliły odsłaniając skąpane w mroku pomieszczenie. Dziewczyna wytężyła wzrok i zobaczyła, że w cieniach pomiędzy półkami ktoś stoi. Wysoki mężczyzna ubrany w roboczy kombinezon wyszedł z cienia i powoli, bez słowa szedł w kierunku dziewczyny. „Kim pan jest?” zapytała dziewczyna. Ręce drżały jej ze strachu. „Ja-a je-ee-estem kie-kierownikiem stacji” wyjąkał nieznajomy. Dziewczyna zmierzyła go wzrokiem i dostrzegła, że w ręce trzyma on długi nóż…Pobladła i spojrzała przerażeniem na mężczyznę. Ten szybko zorientował się, że dostrzegła ona jego nóż i zaczął wyjaśniać: „to-o ty-tylko…” lecz nie zdołał dokończyć gdyż dziewczyna pędem rzuciła się w kierunku wyjścia. Nieznajomy rzucił się za nią w pogoń. Oboje wypadli ze sklepu wprost w strugi ulewnego deszczu. Przerażona dziewczyna biegła w kierunku swego samochodu słysząc kroki napastnika tuż za sobą. Nieustanne pluskanie ciężkich butów o pokryty kałużami beton zbliżało się coraz bardziej…gdy dziewczyna zdołała dosięgnąć klamki od drzwi swego samochodu. Wskoczyła do środka i zatrzasnęła za sobą drzwi nim mężczyzna zdążył ją dogonić. Szybko wyciągnęła z kieszeni kluczyki i rzucając nerwowe spojrzenia w kierunku nieznajomego, zdołała przekręcić kluczyk w stacyjce. Jednakże on już jej nie gonił - widziała tylko czarny kontur postaci stojący kilka metrów od jej auta wśród siąpiącego deszczu. Światła samochodu rozbłysły, gdy nagle mężczyzna rzucił się w kierunku jej okna, waląc po nim pięściami i krzycząc „O-On….on..!” Jednakże dziewczyna wcisnęła gaz, koła zapiszczały i samochód ruszył pędem przed siebie zostawiając mężczyznę w kombinezonie na podjeździe…Pośród pisku opon i ryku silnika nie zdołała usłyszeć ostatniego zdania, które próbował jej powiedzieć nieznajomy. Na nieszczęście dla niej. Brzmiało ono: „on jest na tylnym siedzeniu!” Rano policja wezwana przez jąkającego się właściciela stacji znalazła jej samochód kilometr dalej. Szyby spływały krwią, a ciało dziewczyny porąbane było siekierą na kawałki. Zbiega-psychopaty nie udało się złapać.

Historia Masakry.!
Do starego domu przeprowadziła się rodzina. Dom ten położony
 był blisko starego, od dawna
 nieodwiedzanego cmentarza. Plotka krążąca po okolicy głosiła,
 ze chłopak opentany przez
ducha zmarłego zasztyletował swoją dziewczynę właśnie tam.

Jest rok 1998. Chouston, USA. Jack, ojciec dwójki dzieci Violi i
Kevina mąż Susan po ciężkim
dniu w pracy wrócił do domu. Przytulił dzieci na powitanie po
czym one pobiegły na górę do
swoich pokoików. Jack nie wierzył poltkom, o każdym
wydarzeniu miał własne zdanie. Kiedy
poszedł wziąść prysznic usłyszał krzyk Violi. Wytarł się i szybko
 zbiegł na parter domu.
Wchodząc do kuchni zobaczył kobietę którą wcześniej widział i
która prosiła go o pomoc. na
środku głowy miala wbity nóż. Na podłodze Leżała Viola, Susan
 i Kevina. Wszyscy zostali
zasztyletowni. Kobieta rozpłynęła się w powietrzu, a w tym
miejscu klęczała zaczął pojawiać się
 krwawy napis:" TY BĘDZIESZ NASTĘPNY...."
Noc. Rahel wraca do domu. Miała być o 23.00, ale
 jest już
22.22. Dziewczyna pomyślała, że pójdzie na skróty
przez stary
 komis samochodowy-będzie szybciej. Idąc po
kałużach szłą
powoli, aby nie zmoczyć nowych , jasnych jeansów
 które
dostała od cioci. Nagle usłyszała przeszywający ją
do szpiku
 kości krzyk. Pobiegła nie odwracając się za siebie.
 W ułamku
zobaczyła ślicznego pluszowego króliczka.
Zabawka
była sucha.

- Przecież cały dzień lało jak z cebra!!!! To nie
możliwe.... -
Pomyślała Rahel i pobiegła dalej. Gdy chciała
pzejśc przez
 zamkniętą na kłódkę bramę komisu przeskoczyłą
przez nią i w
tym momencie roztargała nogawkę spodni. Kiedy
doszła do
domu i spojrzała na zegarek była właśnie 22.46 Jej
 tata robił
kolację, a mama siedziała zaczytana w fotelu.
Rahel
czymprędzej wbiegła do swojego pokoju aby ukryć
 rozdarte
spodnie. Gdy weszła do łazienki chcąc się ukąpać
zobaczyła coś
strasznego.... na lustrze widniał napis zrobiony
krwią. "Nikt mi
 nie pomógł...." a na podłodze leżała gazeta sprzed
 10 lat. Na
pierwszej stronie widniało zdjęcie rudowłosej
dziewczynki a pod
 nim napis: " Dziesięciotetnia Susan została
zgwałcona i zabita
przez jakiegoś psychopatę o godz. 22.22 na terenie
 komisy
samochodowego. Sprawcy nigdy nie znaleziono."
Na zdjęciu
dziewczynka trzymała w ręce....malutkiego,
pluszowego
króliczka....
Jest godzine22.00. Dziewczyna siedzi na kanapie,
 ogląda
swój ulubiony horror. Nagle słyszy głos:" Ty
będziesz następna!
 Przyjdę do ciebie o dwunastej, pamiętaj"!
Dziewczynka nie
wystraszyła się wcale. Myślała, że to jej starszy
brat już wrócił z
 dyskoteki i chce ją nastraszyć. Dopiero za
czwartym razem gdy
 usłyszała głos:" Znalazłem twój wszechświat,
szukam twojego
miasta" dziewczyna zgasiła telewizję i schowała
pod łóżko
mamy. Kolejnymi wypowiedzianymi słowami były:"
 Znalazłem
twoje miasto, szukam twojego domu"! A
następnie:" Znalazłem
 twój dom, już idę po schodach...." drzwi rozchyliły
się z
piskiem a do pokoju weszła wysoka, smukła postać
 ubrana na
czarno. Kazała dziewczynie wyjść spod łóżka.
Dziecko
przytulając swojego misia całe drżąc wykonało
nakaz. Kobieta
dotkną  twarzy dziewczynki. Z późniejszych zeznań
 sąsiadów
wynika, że przed zaginięciem dziecka słyszano
przeraźliwy
wrzask zmieszany z płaczem. Po dwóch dniach
 dziewczynkę
znaleziono zabitą deskami pod podłogą. Miała
wycięty język, a
na jej plecach wycięty nożem napis " DEATH" co po
 angielslu
znaczy - śmierć. Sprawcy nigdy nie znaleziono, ale
 jast pewne,
 że nie pochodził on z Ziemi. Jedyne co wiadomo- z
Zaświatów.
 Istnieje historia o kobiecie która popełniła
samobójstwo.
Wcześniej jednak katowała swoje dzieci na plecach
 ofiar
zostawiając napis " DEATH".
.Działo sie to całkiem niedawno temu w dosc małej
miejscowosci pod Zakopanem...Zył tam mały
chłopczyk o
imieniu Sebastian mał on nie całe 6 lat kiedy jego
matkę zabił
grozny bandyta...Chlopczyk od tej pory przestał sie
 usmiechac
i rozmawiać z bliskimi...Pewnego wieczora kiedy
lezał w swym
łozku zobaczył czarną smugę...Podszedł do
niej...był to duch
jego zmarłej matki który przekazał mu cos o czym
 my nie
wiemyAle po tej wizycie chopiec wszedł na strych i
wymknął sie
 z okna na sam dach i rzucił sie w przepasc...Nie
 wiadomo
dlaczego nie wiadomo po co...Ale w małej
 miejscowosci nadal
stoi mały domek w którym
zamieszkuje
 duch chłopca oraz jego matki.Nie wiemy czy to
bajka czy to
jawa ale miejscowosc nadal wspomina małego
niezywego
SEbastiana!!!! Niektórzy mieszkancy twierdzą ze
raz na rok o
godz 1:20 w nocy duchy sebsatiana oraz jego matki
 nawiedzją
jedno dziecko które męczą i próbują nakłonic do
smierci..++[*]
6.Był wieczór. Dwie dziewczynki zostały na chwilę
 same w
domu. Zblizała się północ. Nagle pod ich dom
podjechała czarna
 limuzyna. Wyszedł z niej mężczyzna z czernym
garniturze.
Zadzwonił do drzwi i zapytał:

- Czy zastałem rodziców? Jestam tu w bardzo
pilne=ej sprawie.

Starsza dziewczynka Żaneta przez okno
odpowiedziała, że nie.

- Może pan na nich zaczekać z nami w domu.

Kiedy wpuściły do mieszkania przybysza, on
zaproponował, aby
zagrail w karty. Kiedy grali, starszej siostrze na
podłogę
upadła Dama Pik. Kiedy ją podnosiłq zauważyła, że
 mężczyzna
nie ma normalnych stóp, tylko kopyta.

Zapytała, czy może iść po sok. Nieznajomy zgodził
 się. Kiedy
przyszła zobaczyła przybitą do ściany swoją
młodszą siostrę, a
obok niej kartę i napis krwią młodszej dziewczynki:
 " Uratowała
W 1897 roku. niedaleko Londynu mieszkała
dziewczyna o imieniu Lili , miala ona 17 lat ..Byla
zwykla
dziewczyna , a zarazem inna . Zakochala sie w ona
w
chlopaku o imieniu David , on dawal jej do
zrozumienia ze ja
 kocha ,ona wziela to bardzo do serca i kiedy dal jej
ewidentnie kosza zaczol sie koszmar... Dziewczyna
w nocy
 poszla do jego ogordka i zabila jego najlepszego
Przyjaciela psa ... Chlopak byl przerazony gdy rano
 ujzal
martwego psa i napis "Po co ci to bylo" ..
Nastepnego dnia
zakradlla sie do jego domu , gdy akurat neibylo
rodzicow..Chlopak uslysza szelest i szybko biegl za
odglosami . W pewnym momencie zlapal osobe cala
 w krwi ,
 byla to Lily .. SZybko zabral jej noz ktorym sie
ranila i
zadzwonil po policje.Lily znalazla sie w zakladzie
psychriatrycznym i byla bardzo nie bezbieczna ,
 lecz po 3
latch ja wypuscili ..Mieszkala ona w domu dla
ubogich i
nikogo niemiala , czesto chodzila pijana a takze
zabijala
zwierzeta. Pewnego dnia w noci O 12,00 udala sie
 do
Kosciola do Ksiedza.Zaczela z nim rozmowe ale w
pewnym
 momencie zaczela sie rzuacac krzyciec ,
przeklinac ,
powtarzajac ciagle slowa "DIABEL" "MILOSC"
"DAVID"..
Ksiadz szybko ja ubezwladnil z trudem i zaczol
wyganiac z
jej diabla ...Trwalo to dlugo ... O godz 6:00 jak
codzienie
przyszla do ksiedza sprzataczka .. Gdy weszl
zobaczyla
przedziwne .. a raczej niemozliwe rzeczy wszystkie
 krzyze
byly przekrecone dogury nogami na scianach
widnialy
napisy "David to przez ciebie " DIIIABEL " ... A NA
 SAMYM
SRODKU OLTAZA BYLO PELNO KRWI I LEZAL
KSIADZ A NA
STOLE W BITYM W SERCE NOZEM LEZALA
LILY...Miasteczko wcale tego nie rozglasznialo ale
 nadal
niektorzy ludzie slysza o Lily ktora przez milosc
zginela ...++
.Działo to się 12 lipca w 1985r...Żyła wtedy mała 12-
letnia
Hania.Pewnego dnia tak jak zwykle zaszła do sąsiada po
psy które
dziewczynka codziennie wyprowadzała na dwór...Pan Marek
 bardzo sie z
tego cieszył miał wtedy mniej obowiązków...Kiedy
dziewczynka wróciła d
 domu zobaczyła mamę lezaca na ziemi cała zakrwawioną
przestraszyła
 sie i zaczeła płakac wtedy przyszedł jej ojczym który
oskarżyl ją o to
ze zabiła własna matkę od tego czasu bił jąi katował
dziewczynka miała
dośc zycia co noc słyszała głos matki który wołał ją do
siebie...W końcu
dziewczynka ustała na parapet spojrzała w dół i skoczyła z
 okna...Po
pewnym czasie ukazały się panu Markowi mama Hani oraz
sama
ona...Przestraszył się bo przecież one nie żyły...Potem
spostrzegł ze nie
 ma psów i nagle zobaczył karteczkę na lodówce na której
 pisało
      Niech pan się nie martwi zaraz je przyprowadzę.!
 Bartek.

W roku 1994 pod Sopotem miał miejsce wypadek. Zginął
w nim
ojciec małego chłopczyka o imieniu Bartek. Mały chłopiec
nie miał
mamy tylko tatę , lecz po wypadku nie miał nikogo
bliskiego. Więc
przygarnęli go sąsiedzi. Byli oni bardzo mili oraz
sympatyczni. Minęło

 kilka tygodni kiedy to pewnego dnia mały Bartek poszedł
poszukać
taty wiedząc ze jego ojciec żyje i zobaczył w miejscu
wypadku krew
oraz poczuł ze ktoś próbuje odwrócić jego uwagę w stronę
drogi.
Kiedy odwrócił się patrząc na drogę która prowadziła do
miasta
ujrzał swojego tate. Nie wiemy co dokładnie powiedział
ojciec lecz po
 chwili chłopiec pobiegł do domu sąsiada. Mały Bartek
odkrył ze to
ten sąsiad zabił jego ojca. Szybko próbował uciekać ale
sąsiad go
dogonił i chciał go zabić nożem  lecz duch ojca powstrzymał
 sąsiada
 i to morderca umarł. Od tego czasu Bartek miał rówież
wypadek,
duch ojca próbował nie dopuścić do tego lecz zderzenie
samochodu
 z rowerem Bartka było tak ciężkie i Bartek umarł. Od tego
czasu
duch ojca i Bartek powstrzymują każde dziecko od śmierci.
Przyjaciele.
Rodzice Katie kupili jej mały domek za miastem. Byłato nagroda za zdaną bardzo dobrze maturę. Katie była bardzo szczęśliwa i postanowiła urządzić tak zwana parapetówę. Zaprosiła 6 swoich najbliższych znajomych: Lynell, Lilly, Christinę, Ashley, Marka i Toma. Do około 2 w nocy bawili się, a później postanowili iść spać. Dziewczyny spały w jednym pokoju, a chłopcy w drugim. Towarzystwo było bardzo zmęczone, więc od razu zasnęli. Jednak po godzinie Katie zbudziło stukanie. Obudziała spiącą obok niej Lynell i razem postanowił sprawdzić, co wywołuje hałas. Jednak w ciemnościach nic nie mogły dostrzec. Nagle Lynell spostrzegła, że cos porusza się na balkonie. Dziewczyny były zbyt wystraszone, żeby ta, pójść, więc pospiesznie obudził chłopców i resztę dziewczyn. Chłopcy w zieli noże i wyszli na balkon, jednak COŚ zniknęło. Mimo wszystko każdy się bał i postanowili już nie spać. Siedzieli w pokoju dziewczyn i nasłuchiwali. I tym razem coś zaczęło stukać, ale o wiele głosniej. Chłopcy znów zakradli się na balkon i ujrzeli wysoką postać odwrócona do nich tyłem. Dziewczęta postanowił zadzwonić na policję, a chłopcy nadal obserwowali postać. Gdy przyjechała policja postać zniknęła, więc policjanci postanowili przeszukać dom. Nagle jeden z nich podszedł do przyjaciół i powiedział:
- Mieliście duże szczęście, bo owa postać nie była na balkonie, ale... w domu. W oknach balkonu widzieliście jej odbicie...
I pokazał im zakutego w kajdanki wysokiego mężczyznę
Sen.
Zaczynała się jesień. Liście dawno opadły już z drzew zasypując całe drogi. Działo się to we wsi. Prawie 60 lat temu. W dużym gospodarstwie znaleziono całą rodzinę. Nieżywą. Wszyscy mieli kompletne ciała, ale podcięte gardła. Jedynie jedyna córka nie miała głowy. Nie wiadomo, kto lub, co zabiło całą rodzinę. Ani co się stało z głową dziewczyny. 60 lat później wprowadziła się do domu rodzina. Także z jedną córką. Mieszkali oni w domu przez tydzień. W ciągu tego tygodnia nic się nie działa. Aż do czasu. Dziewczyna budziła się po nocach cała zalana potem. Rano opowiadała rodziną, że śniła się jej dziewczyna bez głowy w balowej sukni i zaczyna ją gonić, z gdy ją dopada próbuje wyrwać głowę. I gdy się jej to udaje dziewczyna się budzi. Rodzice zignorowali to, gdyż twierdzili, że to tylko sen. 22 lutego rodzice wybrali się na wieczór do teatru zostawiając Kasie samą w domu. Dochodziła 22.00. Niespodziewani ktoś zapukał. Kasia zeszła żeby otworzyć. Na progu zobaczyła dziewczynę w śnieżno białej sukni. Lecz gdy spojrzała n jej twarz wrzała z przerażenia. Kobieta nie miała twarzy. Nie miała głowy…. Kasia zaczęła wrzeszczeć. Wbiegła po schodach na górę i schowała się w szafie. Coś zaczęło ja szturchać z boku. Spojrzała w bok i z hukiem wybiegła z szafy. Obok niej leżała wiercąca się głowa. Wpadła na bezgłową kobietę i upadła na ziemię. Kobieta pochyliła się nad nią i zaczęła poruszać jej głową na wszystkie strony… Rano, gdy wrócili rodzice znaleźli swoją córkę leżącą na białym dywanie nasiąkniętym krwią. Dziewczyna leżała bez głowy…
Dlaczego postanowiłam założyć bloga: straszne historie i tp.
Ponieważ kiedyś nie dawno miałam 8 lat i
zostałam sama w domu z siostrą.^^ ale siostra wyszła na dwór
to była jesień pamiętam jak by to było wczoraj
,,Boję się do dziś ^^" Dla tego
postanawiam wam opowiedzieć pewną historię związaną ze mną.
Zaczęło się kiedy miałam tak jak już mówiłam 8 lat
i była jesień.Tak jak już wspominałam
byłam z siostrą sama w domu siostra gdzieś wyszła na dwór
zostałam sama.....!
gdy grałam na kompie...weszłam na youtube.pl
i włączyłam se ,,Tytanik" + Tekst piosenki
śpiewam i se śpiewam...Nagle mi jakaś niespodziewanie 
gęba wyskoczyła....
ALE SIĘ WTEDY PRZESTRASZYŁAM.!!!!
Po czym wybiegłam do drugiego pokoju
i schowałam się w koncie , czekałam na powrót siostry.
Gdy długo jej nie było postanowiłam wyjść z tego konta i się wreszcie nie bać.!
Tak czy siak bałam się ale po 5 godz wyszłam.
Wyszłam do okna gdzie zobaczyłam w dali postać przypominającą
jaką mi znajomą kobietę w czarnych szatach/łachmanach
a ogółem miała na sobie czarną suknie
owiniętą szalem jak by
szła na jakiś pogrzeb.... było to dziwne jak tak się jej
przyglądałam to zauważyłam na jej czole tak z boku jakieś znamie
w kształcie hmm....Krzyża.
Nagle spojrzała się na mnie schowałam się
ale miała takie jakieś dziwne oczy.
straszne dziwne........
Myślałam, że to nie prawdopodobne, że w takim małym miasteczku zwanym ,,Tomaszowo'' Nie dzieją się takie rzeczy.
Tych których pytałam o tę panią nikt mi nic nie mówił.
Sprawa pozostała niewyjaśniona. Do dziś.!
Dla tego postanowiłam pisać ten blog straszne ,,historie" 
SIŁY NADPRZYRODZONE KOCHAM TO I PISAĆ TEŻ KOCHAM TO DLA MNIE PRZYJEMNOŚĆ CZYTAĆ TE STRASZNE HISTORIE.!
Pozdrowienia dla czytelników mojego bloga <333
komentujcie wpisy.!
jeśli macie jakieś najlepiej swoje prawdziwe lub z neta historie to proszę je przesyłać na e-mail : majeczka09@autograf.pl
nie zapomnijcie się podpisać prace niepodpisane bd jako ,,anonim"Bd one wywieszane/dodawane na moim blogu.!
Bardzo super przygoda/historia Anny i Piotra.Tak jak tytuł. 
Ania i Piotrek.        
Pewna rodzina kupiła sobie dom na odludziu tuż obok obfitego w drzewa lasu. Rodzice pracowali w szpitalu na nocną zmianę więc zostawili Anie i Piotrusia samych w domu. Pewnej nocy gdy rodzice jak zawsze wyszli do pracy Ania usłyszała jakieś szmery dochodzące z piwnicy. Ponieważ była nieustraszona i ciekawska postanowiła sprawdzić co się tam dzieje. Piotruś jej nie pozwalał ponieważ miał dopiero 5 latek i bał się sam zostać na górze w domu. Ania powiedziała mu żeby poszedł z nią i poczekał przed drzwiami piwnicy. Ostrożnie zeszła w podziemia i zaczęła iść w stronę szmeru. Gdy było już bardzo blisko usłyszała krzyk swojego braciszka i w tym samym momencie zatrzasnęły się drzwi piwnicy ze strasznym hukiem. Dziewczynka szubko pobiegła na górę. Jednak nie mogła wyjść bo drzwi były zabarykadowane od zewnątrz. Nagle krzyk jej brata nagle się urwał i usłyszała jakby ktoś wchodził na górę jej domu. Dziewczynka postanowiła wyjść przez okno znajdujące się wysoko w ścianie. Niestety nie dosięgnęła więc podstawiła sobie worki z psią karmą którą ponoć Piotruś dokarmiał bezdomne psy. Ania szybko wyszła przez okno i czym prędzej po gramoliła się do okna w kuchni. Panowała tam przerażająca atmosfera. Dziewczynka zobaczyła ślady krwi na podłodze. Była przekonana że ktoś z zimną krwią zamordował jej braciszka i wciągnął zwłoki na górę do pokoju. Wzięła z kuchni największy nóż i po cichu weszła po schodach. Ku jej zdziwieniu na górze w pokoju leżały zwłoki jakiegoś obcego człowieka z poderżniętym gardłem. Ania usłyszała kroki za plecami. Gwałtownie się odwróciła i zobaczyła swojego dziwnie uśmiechniętego braciszka. Dziewczynka zaczęła się cofać lecz niestety potknęła się o zwłoki mężczyzny i upadła na ziemię. Piotruś powoli się do niej zbliżał. Wyciągnął za pleców nóż. Ania nie miała już żadnej drogi ucieczki. W końcu Piotrek ją dopadł i posiekał na drobne kawałeczki. Jej zwłoki schował do worku z psiej karmy. Gdy rodzice wrócili z pracy zastali zwłoki martwego mężczyzny w pokoju dzieci. Piotruś siedział w koncie kuchni i cały się trząsł. Opowiedział wszystko matce. Dodał tak że że Anię uprowadził inny mężczyzna. Dopiero po 3 miesiącach rodzice znaleźli rozkładające się zwłoki Ani w worku po psiej karmie. Znaleźli również inne dzieci poćwiartowane w innych workach. Kiedy policja przeszukiwała piwnicę znaleźli przyczynę szmerów. Była nią małą dziewczynka którą Piotrek nie zdążył poćwiartować. Związał ją i zamknął w wielkim kartonowym pudle zapominając o niej zupełnie. To właśnie jej ojciec przyszedł jej szukać do ich domu. Gdy rodzice wyszli z piwnicy Piotruś ich pozabijał. Nie wiadomo jak tego dokonał ale wymordował tez 3 policjantów przeszukujących piwnice. Nigdy tego nie udowodniono lecz mówiono że był dzieckiem szatana. Od tamtej pory nikt więcej go już nie widział. Strzeżcie się może być nim każdy człowiek na ulicy.
Najnowsza historia/legenda.! Zobaczcie sami.!
wywoływanie duchów.
Pewnej nocy trzy koleżanki umówiły się na wywoływanie duchów. Około godziny 22 rozpoczęły seans. Ku ich zdziwieniu duch się zjawił. Wypytywały go o różne rzeczy ale on reagował tylko stukaniem. Dziewczynki pomyślały, że chce je przed czymś ostrzec ponieważ czarną kredą zaczął mazać po ścianie w rogu pokoju. Kiedy zjawa zniknęła koleżanki były nieco wystraszone dlatego położyły się do łóżka spać. W środku nocy jedną z nich - Anie obudził grzmot. Była burza, padał deszcz i bardzo głośno gwizdał wiatr. Kiedy uderzył piorun pokój na chwile się rozjaśnił. W owym momencie Ania w rogu pokoju zauważyła niewyraźną postać w czarnym cylindrze. Dziewczynka tak się przestraszyła, że pobiegła i zamknęła się w łazience. Dwie godziny później pozostałe koleżanki się obudziły. Na dworze nadal panował mrok. Kiedy zauważyły brak jednej z nich bardzo się zaniepokoiły. Rozeszły się więc w poszukiwaniu Ani. Marysia poszła sprawdzić łazienkę ale nie mogła jej otworzyć. Szybko zawołała Martę i razem postanowiły spróbować otworzyć drzwi wsuwką do włosów. Udało się!. Dziewczynki wbiegły do środka. Zapaliły światło i zobaczyły swoją koleżankę stojącą przed lustrem. Zdziwione zapytały: Co ty Anka robisz po ciemku przed lustrem?. W tym oto momencie dziewczyna odwróciła się. Drzwi od łazienki się zatrzasnęły, a zza szafki wyszedł tajemniczy mężczyzna w czarnym cylindrze. Ania i nieznajomy równocześnie wypowiedzieli łacińskie słowa po czym przetłumaczyli je na język polski : Zostałyście wybrane!. OD tej pory trzy dziewczynki zaginęły bez śladu. Legenda głosi, że zostały opętane przez szatana i mordują po kolei wszystkich, którzy zakłócają spokój umarłych...
Cześć.!
Proszę dodajcie się do obserwatorów.!
czeka na was niespodzianka sami zobaczycie.!
Odważny żołnierz.
Pewnego ciemnego,zimnego wieczoru drogą polną jechał żołnierz. Niczego się nie bał i może to go zgubiło. Samochód zaczął mu nawalać. Zatrzymał się przy cmentarzu. Żołnierz wyszedł z auta aby zobaczyć co się stało. Był zupełnie sam. Mimo to ani trochę się nie bał. Nagle coś usłyszał, jakby kroki w tyle za sobą. Obrócił się i ujrzał na skraju drzew starą kobietę. Twarz miała siną, miała długie czarne włosy i ubrana była w czarne ciuchy o stylu neogotyckim a na szyi miała wielki czarny krzyż. Patrzył się na nią chwilkę a ona pokazała mu palcem aby poszedł za nią i zniknęła w czeluściach cmentarza. Żołnierz niczego się nie bał więc poszedł za nią. Co jakiś czas pokazywała się z nikąd i pokazywała mu którędy ma iść. Po 15 minutach żołnierz zobaczył ją przy jakimś grobie i podszedł do niej. Gdy był blisko wskazała mu na tablicę. Widniał tam napis:

MARIA DARK

12.03.1984-21.02.2005

ZGINĘŁA ŚMIERCIĄ TRAGICZNĄ

ZASTRZELONA PRZEZ ŻOŁNIEŻA

I przy tym napisie widniało zdjęcie ów kobiety która go tu przyprowadziła. Wiele pytań dręczyło żołnierza. Czy ona nie żyje? Czy to duch? Żołnierz był tak zszokowany, że po raz pierwszy w całym swoim życiu się przeraził i nie mógł wymówić słowa. Zobaczył, że kobieta znowu wskazuje palcem na kierunek i znika w krzakach. Po mimo, że żołnierz był mocno wstrząśnięty poszegł znów za kobietą. Po 10 minutach znowu ujrzał ją przy grobie. Podszedł i zastanawiał się co tym razem tam zobaczy, bał się. Kobieta znowu wskazała na tablice gdzie znajdował się napis: ANDRZEJ KONOPKO 20.08.1979-21.02.2005

ZGINĄŁ ŚMOERCIĄ TRAGICZNĄ

ZABITY NA CMENTARZU

Przy napisie widniało jego zdięcie. Już bardzo przerażony spojrzał na kobietę i zapytał się: -Czemu mi to pokazujesz? Wskazała na sąsiedni grób. Zołnierz popatrzył i zapytał się: -No to co, zwyczajny grob żołnierza. Wskazała na zdięcie, był zdumiewająco podobny do niego. -I co? Na prawde jest podobny, ale po co mi to pokazujesz? Po raz pierwszy kobieta przemówiła zimnym cienkim głosem: - To on mnie ZABIŁ!!!!! -To ty nie żyjesz? -Tak od ponad 100 lat. -Po co mi to pokazujesz? Co to znaczy ten mój grób? Odwrócił się do niej i w ulamku sekundy już nie żył. Zdąrzył tylko zobaczyć, że kobieta trzymała kosę. Rano grabarz, który robił opchód znalazł ciało żołnierza z podciętym gardłem z kartką na której widniał napis: TERAZ MOGĘ SPOCZYWAĆ SPOKOJNIE! A obok żołnierza leżał duży czarny krzyż.
Dom diabła.
Pewnego razu Eliza wracając ze szkoły. zauwazyła bramę. Wiał z niej cichy chłodny wiatr, a w uszach szumiał głos "Chodź do mnie". Nie pójdę pomyślała Eliza i odwróciła się. Biegła do domu bo głos w uszach stawał się coraz głośniejszy, i głośniejszy. Gdy doszła do drzwi domu odgłosy ucichły. Weszła do domu. Nic ciekawego się nie działo. Piesek skakał wesoło merdając ogonem. Eliza zastanawiała się teraz czym mógł być ten głos. Z ciekawości postanowiła się tam wybrać. Przestała się bać, przecież nie wierzy w takie bzdury o duchach. Na mieście było ciemno. Dokładnie się przyjrzała gmachom budynku. Ujrzała napisane krędą słowa: "Tu mieszka diabeł". Pewnie jakieś dzieci się wygupiały i to napisały pomyślała. W tym momencie zrobiło się jaśniej, chmury się odsunęły ale w uszach dziewczynka usłyszała krzyk,pisk. Zdrętwiała ze strachu. Nie poddała się jednak. Weszła przez bramę. Przeszła przez korytarz a na końcu widziała wyjście do ogrodu. Usłyszała krzyki i piski bawiących się dzieci. A jednak nie jest tu strasznie pomyślała i poszła dalej. Ujrzała dwie dziewczynki w jej wieku. Skakały i tańczyły. Jedna miała w ręce lalkę, taką jakąś dziwną smutną płaczącą. Przez chwilkę Elizie wydawało się że lalka prosi o pomoc, ale nie to niemogła być prawda. Dziewczynki przystanęły. Jedna z nich uśmiechnęła się. Gestem sprawiła że Eliza podeszła do niej. Teraz bawiły się razem. Po krótkim czasie dwie dziewczynki zaprosiły dziewczynkę na kolację. Chętnie się zgodziła a gdy przeszła przez próg zobaczyła stosy lalek. Wszystkie smutne i płaczące. Przestraszyła się. do pokoju wszedł ich ojciec, miał kopyta. Przestraszona dziewczynka już wiedziała o co chodzi. Nie było już drogi ucieczki. Usłyszała tylko jedno "Tatusiu mamy nawą zabawkę". Potem obudziła się wśród innych porzuconych lalek. Żałowała że tam przyszła. "Dzieci diabła" pomyślała Eliza a po porcelanowej twarzy popłynęły łzy. Człowiecze łzy.
Cmentarz.
Historia wydarzyła się naprawdę... Działo to się pewnego lata, dwie dziewczyny Cate i Sindy pojechały na dwa tygodnie nad jezioro które mieściło się nieopodal wielkiego lasu. Ich domek stał tuż na jego skraju. Wysokie, szumiące drzewa widać było prawie z każdego okna. Dziewczyny były zadowolone z wyjazdu, słońce woda, zieleń to było to co naprawdę lubiły. Na początku, nie było za ciekawie, rozpakowywanie się szukanie dobrych miejsc na opalanie i chlapanie w wodzie zajmowało dużo czasu, lecz po jakimś czasie, Cate i Sindy były bardo zadowolone z tego że są w tak pięknym miejscu. Dni płynęły bardzo szybko żadnej z nich nie przyszło nawet do głowy gdzie mieszkają i co je niedługo spotka .Żadna z nich nie wierzyła w sprawy nadprzyrodzone, a historie o duchach i wszystko co niewyjaśnione tylko je śmieszyły Pewnego dnia, wieczorem cała rodzina postanowiła rozpalić ognisko, jako, że większość dorosłych była już trochę pijana po rozpałkę wysłały dziewczyny. Cate i Sindy nie były zbytnio zadowolone z tego że późnym wieczorem muszą włazić w głąb lasu, gdzie było pełno komarów, a wyobraźnia robiła swoje, kilka razy cofały się bo któraś rzekomo, coś ujrzała w oddali. Im dalej szły tym mniej widziały bo robiło się coraz ciemniej. Sindy zaczęła się niepokoić i chciała już wracać chociaż nie miały ani jednego kawałka drewna. Lecz Cate stanowczo nakłaniała koleżankę aby iść jeszcze dalej, bo muszą znaleźć drewno. Inaczej nici z ogniska. Sindy coraz bardziej przerażona szła krok w krok za przyjaciółką coraz bardziej się niepokojąc nagle Cate usłyszała głos w oddali lecz Sindy zaśmiała się tylko i poprosiła koleżankę żeby przestała żartować bo to nie jest śmieszne i coraz bardziej stanowczym głosem, wręcz nakazała koleżance wracać, lecz nagle potknęła się o kamień i wylądowała tuż koło kamiennej tablicy, gdy podniosła wzrok z ziemi, jej oczom ukazał się nagrobek. Odruchowo przeczytała napis : Tu spoczywa Kathr.. (reszta zamazana) Kto zakłuca jej spokój niech będzie przeklęty Cate nawet nie zauważyła że Sindy się przewróciła, lecz Sindy zawołała koleżankę słowami : Lepiej się stąd zwijajmy, na to Cate: A co? ducha zobaczyłaś? Cate nawet nie zdawała sobie sprawy z tego że PRAWIE, lecz zawróciła i sama przeczytała napis... Przestraszyła się, nagle usłyszały gwałtowny szum wiatru, wszystkie śmieci i liście zakręciły się za ziemi , o odsłoniły 6 nagrobków, Sindy zaczęła uciekać lecz Cate zatrzymała ją przekonując, że nagrobki nic jej nie zrobią, zaczęły czytać... na kolejnych nagrobkach były już pełne imiona i nazwiska Smither, Smither, Smither.... wszystkie nagrobki z ta samą datą śmierci i większy grób Gracy Smither. Była to cała rodzina, wszędzie ten sam napis... Kto zakłóca niech będzie przeklęty... Niech będzie przeklęty... Dziewczyny czytały na głos drżąc, znowu szum wiatru, wydawało im się że słyszą głosy... Zaczęły uciekać nie miały trudności ze znalezieniem drogi do domu, odechciało im się ogniska, przerażone poszły spać. na drugi dzień już ochłonęły. Zaczęły krążyć po okolicy i pytać miejscowych o nagrobki, większość ludzi nic, nie wiedziała, albo nie chciała powiedzieć. Lecz po kilku godzinach poszukiwania informacji zapukały do starego domu, wszędzie wisiały pajęczyny myślały że dom jest opuszczony, lecz, ku ich zdziwieniu otworzyła staruszka z miłym uśmiechem. Gdy dziewczyny zapytały o nagrobki zaprosiła je do środka na herbatę. Po chwili wahania zgodziły się. staruszka opowiedziała im że kiedyś żyła tu wielodzietna rodzina. Ojciec matka, i czwórka dzieci. Ojciec był bardzo spokojnym człowiekiem, nic nie wskazywało na to, że pewnego dnia wróci z pracy i..... Pozbijał wszystkich... Dzieci zarżnął nożem a żonę.. Gdy staruszka zaczęła opowiadać o żonie popłynęły jej łzy, chyba bardzo to przeżyła.Sam się powiesił. Dziewczyny podziękowały i wyszły. Był to dzień wyjazdu. Gdy Cate i Sindy były już w samochodzie chciały pożegnać się ze staruszką. Podeszły do drzwi zapukały, nikt nie otwierał lecz im oczom ukazał się plakietka na drzwiach " Grace Smither" Kim była staruszka która z nimi rozmawiała? .... Może chciała, żeby ktoś poznał tajemnicę śmierci całej rodziny? Już się nie dowiemy.
krwawa Marry.
Ta historia przydarzyła się naprawdę. Do dziś jej nie wyjaśniono. Moja przyjaciółka z wakacji, Ania, miała młodszą siostrę Karolinę. Karolina miała 10 lat i pasjonowała się duchami, zdarzeniami paranormalnymi. Pewnego dnia Karolina wróciła przejęta do domu i zaczęła rozmawiać z Anią. Była podniecona i zdenerwowana. Mówiła, że dowiedziała się od koleżanki, że ktokolwiek o północy, z lustrem, świecą i świętym obrazkiem dwunastokrotnie wypowie słowa "Krwawa Mary", zostanie porwany przez pociąg Widmo i będzie w nim straszył już na zawsze... Anka zignorowała to z kpiącym uśmieszkiem. Następnego dnia rano w łóżku nie było Karoliny. Przerażona mama odkryła kołdrę i... jej oczom ukazała się spora kupka jakby popiołu ułożona w kształt ciała.... Karoliny. Od tamtej pory nikt nie znalazł Karoliny, choć szukała jej policja nie tylko w rodzinnym mieście. Pewnego dnia Ania wkładała do pudełek rzeczy Karolinki. Płakała. Za książkami młodszej siostry znalazła fioletowy notesik z napisem DIARY. Otworzyła i zaczęła przeglądać. Karolina pisała tam o różnych rzeczach. O nudnych urodzinach koleżanki, o otrzymaniu niesprawiedliwej pały z matmy, o śmierci ukochanego psa i kupnie nowego... Ostatnia zapisana strona była na pół oderwana. Karolina napisała tam dokładnie to: "Trzeci stycznia 1999 roku, 00:01 Jest minuta po północy, wymówiłam tajemne słowa "krwawa Mary" dokładnie tak, jak mówiła Aśka... I nic. Zastanawiam się, c" Nie było dokończone. Ale na ostatniej stronie notesu róg strony był zagięty. Pod zagiętym rogiem bardzo cienką kreseczką czegoś czerwonego był narysowany pociąg...
Odwiedziny zmarłej właścicielki.
Klara mieszkała kiedyś z rodziną w starym powojennym domu. Dawna jego właścicielka zmarła w dzień urodzin starszej siostry Klary- Ani. Ich życie było pełne radości i beztroski aż do 18 urodzin Ani. Od samego rana działy się dziwne rzeczy. Przedmioty spadały z półek, okna same się otwierały, co chwila dzwonił ktoś do drzwi, ale za nimi nikogo nie było. Wszyscy domownicy  byli przekonani, że to koledzy Ani robią sobie głupie żarty. Dopiero późnym wieczorem Klara okropnie się przestraszyła. Grała z Anią w karty, kiedy usłyszała, że ktoś puka w okno. Odchyliła firankę i zamarła! Przed nią stała biała postać w czarnym kapeluszu z białą kokardą. Gdy spojrzała się na nią, zjawa uśmiechnęła się do niej serdecznie, a potem znikła. Gdy opowiedziała o tym wszystkim, nie uwierzyli. Znalazła kiedyś jednak na poddaszu stare pudełko z fotografiami. Na jednym ze zdjęć zauważyła kobietę, którą widziała za oknem. Miała na sobie ten sam kapelusz i również się uśmiechała. Klara pokazała to zdjęcie rodzicom i to od nich dowiedziała się, że kobieta ta była poprzednią właścicielką domu.
Czarna pani.
Pewnego dnia, kiedy miałam 6 lat, byli u nas goście i musiałam spać z tatą w jednym łóżku. W nocy czegoś się bardzo przestraszyłam. Obudziałam się i zobaczyłam "czarną panią": mniej więcej metrową postać w czerni. Nachylała się nad moim śpiącym tatusiem. W pewnym momencie wyciągnęła spod szat długą rękę i chciał mu zrobić krzywdę. Niewiele myśląc uderzyłam ją z całej siły. Zjawa znikła, ale obudził się tata. Potem nic nie pamiętam. Rano pod okiem ojca widniał wielki siniak. Wszyscy się dziwili, że tata mała dziewczynka mogła uderzyć kogoś tak bardzo przez sen uderzyć. Tylko znajoma rodziców wpatrywała się we mnie dziwnym wzrokiem, którego nie zapomnę do końca życia. Do tej pory śni mi się często ta zjawa, która robi krzywdę członkom mojej rodziny... lecz nadal nie wiem dlaczego...
O córce i matce cz 2..Nagle się obudziła i zaczęło się dziać zupełnie to samo, co we śnie. Marek celował w nią siekierą. Kornelia zaczęła uciekać w stronę  schodów i wołać o pomoc mame. Matka wyszła na korytarz i nie mogła uwierzyć własnym oczom..- Marek, dla czego to robisz?..- Elu, nie rozumiesz? Po co nam dziecko? Przecież możemy być tylko we dwoje, razem. Nie potrzebny jest nam żadnen benkart. - Jak możesz tak mówić?! Jesteś chory!....i popchła go w kierunku schodów. Ale nic mu się nie stało. Jednak kiedy Kornelia go popchła zleciał i był już nie żywy, tylko niebieski płyn z niego się wylewał.
    Obydwie postanowiły zakopać jego zwłoki w ogródku i nigdy, ale to przenigdy nie wspominać na ten temat. Tydzień później, po ulewnych deszczach i spadkach temperatury, zaczęło się robić naprawde ciepło. Ale tam, gdzie zakopały ciało Marka, zaczęły rosnąć niebieski róże z wielkimi kolcami. Zdawało się w nocy, że śpiewały: Elu, jesteśmy dla siebie stworzeni. Pewnego dnia gdy obydwie wyszły by podwieźć Kornelię do szkoły i pojechać do pracy,róże zaczęły śpiewać: -Za kilka pełni księżyca wrócę tu moja najdroższa,a wtedy policzę się z tym przeklętym bachorem. I od tamtej pory już nie śpiewały,nawet w nocy. Lecz zbliżały się pełnie księżyca.Czy to oznaka nowych kłopotów i powrototu Marka...?
O córce i matce.cz 1.
Była sobie pewna dziewczynka. Miała na imie Kornelia. Mieszkała w okolicy Poznania. Jej matka była rozwódką, a ojciec widywał się z nią raz w miesiącu. Pewnego dnia, gdy przyszla do domu mama powiedziała do niej: Kornelia! Zejdź proszę! Mamy gościa!... To jest Marek i wskazała palcem na mężczyznę. Marek kierując wzrok na dziewczynkę powiedział: Twoja mama opowiadała mi o Tobie dużo. Jesteś solidną i grzeczną dziewczynką, ale to już nie ma znaczenia bachorze(!), bo niedługo ten świat nie będzie już dla Ciebie istniał, umrzesz-powiedzial, lecz resztę zdania tylko Kornelia mogła usłyszeć.
  Zaraz po rozmowie, jeżeli tak to można wogóle nazwać, matka powiedziała: A wiec już się poznaliście, ale musze Ci jeszcze coś powiedzieć; Ja i Marek zaręczyliśmy się... Dziewczyna z wściekłością krzykła do matki: Co??!!, -Kochanie wiem, że ciężko Ci to zrozumieć, ale chociaż spróbuj!-Nawet nie zamierzam!!!..Czy Ty słyszałaś co on do mnie powiedział?-Tak,że jest bardzo grzeczną i....-Nie, to drugie!- Nic więcej już nie słyszałam, a co takiego powiedział?-Że jestem bachorem i że umrę!-Nie kłam! Idź do pokoju! Nie wychstamtąd, dopóty nie przeprosisz Marka!-To oznacza, że nigdy nie wyjdę!.....
   Tej samej nocy miała koszmar. Śniło się jej, że leżac w łóżku nagle widzi Marka, który idzie ją zabić siekierą. Nagle się budzi i......C.D.N. =)